• Wpisów:1620
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:16 dni temu
  • Licznik odwiedzin:50 940 / 2322 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Co daje Ci siłę przetrwania w tym, w czym Ci tak cholernie źle ? Powiedz mi człowieku co jest dla Ciebie ważne, co tym wszystkim chcesz osiągnąć?
To jakaś karuzela.. z której już kurwa dawno spadłam..
 

 
O świecie..
Wróciłam tu. Po tylu latach.
Takie to wszystko popierdolone.
Totalnie.. aż się w tym gubię.
 

 
` boisz się własnych uczuć.. `
 

 
Chciałabym wkońcu odetchnąć z ulgą, zamknąć oczy z nadzieją,że to wszystko się już skończy.
 

 
Są w życiu rzeczy ważne i ważniejsze. Trzeba umieć rozróżniać rzeczy na które warto czasem czekać, znać umiar, własną wartość. Wiara czasami pomaga, ale nie wystarcza. Samotność wygrywa.
 

 
przyznam,że nie wiem co jest grane
wszystko spieprzyłam serce zostawiłam , amen.

 

 
Chuj Cie obchodzi co w sercu nosze , gdzie i z kim chodzę !
 

 
"Nie potrafię o Tobie nie pamiętać. Oczywiście, że nie da się zupełnie zapomnieć o niektórych rzeczach, ale z czasem po prostu przechodzisz z nimi do porządku dziennego i przestają być upierdliwe. Z Tobą tak nie idzie. Pomimo tego, że nie widziałam Cię już tyle dni, to nadal każdy z nich ze mną spędzasz. Budzę się z Tobą, zabieram Cię ze sobą do pracy, spalam Cię z papierosem, wypijam z kawą, próbuję zmyć pod prysznicem, a w nocy leżę wpatrzona pustym wzrokiem w sufit, dzieląc z Tobą permanentną bezsenność. Może Ty też nie możesz spać? Poczułabym się lepiej ze świadomością, że jeszcze coś nas łączy."
 

 
Coraz mniej ludzi jest zdolnych do jakichkolwiek uczuć.
 

 
Potrzebuje kogoś ciepłego, kogoś kto nie obawia się okazywania uczuć, kto docenia, rozumie, kto wymaga tyle ile daje, nie więcej, potrzebuje miłości bezwarunkowej i opiekuna, kogoś kto pojmie jak bardzo złamana jestem.
 

 
I jest kurwa dobrze. Trochę to wszystko popierdolone, ale jest dobrze.
 

 
Boisz się życia. To widać.
 

 
Chciałam umieć oddalać się i zbliżać, tak wedle potrzeby. Zwiększać dystans gdy tylko On zabiera za dużo powietrza, wracać, gdy staje się powietrzem do życia niezbędnym.
 

 
to niebywałe jak ludzie potrafią się przywiązać, jak uzależniają swoje życie od tego, co kochają, jak dają się obezwładniać tęsknocie i stracie. wspomnienia sytuacji, smaków, zapachów dotyku biorą wszelką górę nad rozsądkiem. przykuwają uwagę do głupot, a uśmiech roziskrza ich twarz na najbanalniejszy kawałek ciasta wręcz identycznie przyrządzonego jak to które wypiekała na co dzień mama. szarlotka odeszła wraz z nią. ludzie cierpią, choć życie podkłada im okazje do cudownych doświadczeń. lubią cierpieć, z obawy, że zapominając o bólu zapomną o tym jak dobre było to, co utracili.
 

 
dobrze mi tu, w tych ramionach, z tym uchem przyłożonym do mojej klatki piersiowej, z wsłuchiwaniem się w to jak rozprawia na temat bicia mojego serca czy tego jak uwielbia moje oczy. to banalne, ale lubię się tym napawać chociażby ze względu na Ciebie. nie wpieprza mnie to jaką rozgłaszasz wokół opinię co do mnie. ubolewam tylko nad ironią, kiedy zapewniasz, że jebią Cię równo moje postanowienia, a chwilę potem ładujesz we mnie milion pretensji i na próżno starasz się docisnąć również wyrzuty sumienia.
 

 
nagle wszystko zaczęło się zmieniać, ja zaczęłam się zmieniać. niewiarygodne jak bardzo jedna osoba potrafi odmienić czyjeś życie, nadając mu barwne kolory, czego tak bardzo w nim brakowało. i nagle zdajesz sobie sprawę, że nie chcesz nikogo innego, chcesz bliskości danej osoby. chcesz aby przeprowadziła Cię przez ten ciemny tunel złych dróg, wskazując tą właściwą i wspólnie kierując się ku światłu. w końcu masz tą świadomość, że jesteś we właściwym miejscu, w ramionach osoby, która jest definicją Twojej walki. nieważne ile upadków zaliczysz, ważne by z podniesioną głową wstać, i mieć gdzie wrócić. do kogo wrócić.
 

 
Nie można tak kochać..
 

 
moja mama znów myli moje przepite gardło z przeziębieniem.
 

 
Znów się zmieniłam, mogłabym przespać całą dobę, spóźniam się na spotkania, bo nikt nie jest na tyle ważny, żeby zmusić mnie do podniesienia się z łóżka odpowiednio wcześniej, więcej czytam i piję tak często, że przez cały czas boli mnie głowa, straciłam resztki wiary w ludzi, teraz tylko z nich szydzę, prawie przestałam się odzywać, chodzę kiwam głową i mówię "nie wiem" średnio co 10 minut, nie mam ochoty już zwierzać się nikomu z niczego, bo uświadomiłam, że wszystkich, ale to wszystkich gówno to tak naprawdę obchodzi, coraz częściej mam wrażenie, że jestem pusta, że nie jestem wystarczająco dużo warta, że z niczym nie jestem sobie w stanie poradzić, coraz częściej.
 

 
Trzymasz Jego rękę, On zaciska swoje palce wokół Twojej. Któreś z Was traci równowagę, przewracacie się, śmiech, który w sekundę przemienia się w krzyk. Pretensje. Procenty we krwi. Nie możesz się podnieść, dudni Ci w głowie, całuje Cię. Zapewnienia o miłości. Wkurwienie. Dotykasz każdego fragmentu Jego ciała, pali w opuszki palców. Komentuje kolor Twoich paznokci i bełkotem zapewnia, że Cię kocha. Chcesz odpocząć, a On wciąż trzyma Cię za ramiona. Wchodzicie do zimnej wody i całujecie się znów. I nic się nie liczy, i przez gardło przepływa kolejny alkohol, i jesteście coraz bardziej dla siebie ważni, i tak naprawdę to spierdalacie sobie życie.
 

 
Popatrz, jebie się wszystko wokół z ludźmi już nie gadam
I upadam jak tylko próbuję wszystko poukładać
Dzisiaj idę na randkę z wódką trochę mi smutno
Pierdolę to nie strugam już Wertera i rwę płótno !
 

 
Kocham. Kocham tego głupiego obżarciucha i ćpuna. Kiedyś z tęsknoty pęknie mi serce.
 

 
Bo przyjaciół ma się nie wielu.)
 

 
Beznadzieja. Przypadek czy przeznaczenie? Nic chyba nie dzieje sie przypadkiem. Może to dobry czas do zmian? Może tylko trochę popadam w paranoje, oglądając za dużo Awkward. Czuję ze ten rok będzie lepszy. Chyba. Nie wiem, napewno nie żyje nim. Żyje własnym życiem wpieprzając wspomnienia na drugi plan. Może to dobrze. Może wcale nie tak dobrze, bo odkładanie spraw nierozwiązanych i uciekanie nie jest rozwiązaniem. KURWA.
Moje łóżko zaczyna być moją świątynią. Nie chce z niej wychodzić. Moja poduszka chyba za dużo o mnie wie . Chyba wcale nie chce do tego wracać, czasem dobrze zająć się teraźniejszością i po prostu zacząć żyć. Właśnie. Więc może zajmie się sobą wkońcu? chyba tego potrzebuje.
  • awatar Deliberacja.: @† Stokrotka †: @It's not the end.: dzięki.:)
  • awatar #JWoww#<3#: Fajny wpis , dopiero zaczynam , zapraszam do mn , do komentowania mojego najnowszego wpisu, obserwuje myśle że ty też :)
  • awatar EvelineVarn: mmm jakie ładne oko :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Tak, czuję się świetnie. Mój ideał z Wrocławia kłamał. A ja nawet nie mam siły by się o to martwić bo umieram w łożku z gilem do pasa. Uwielbiam oglądać Awkward. Ta laska ma przejebane, dokładnie tak jak ja. See you later.
 

 
Czuję. Lubię go. Bardzo go lubię. Bardziej niż powinnam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Z nia na dzień coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu ,ze robie rzeczy których nie powinnam. No kurwa, rusz tą swoją tłustą dupę i zrób coś wkońcu ze sobą. Weź się w garść. Idź do tej pieprzonej szkoły, nie wkurwiaj się na matke. Rozważaj tylko dobre rozwiązania. Kochaj, albo nie. NIe kochaj,bo znowu coś stracić. Lepiej nie kochaj niczego. Ale ON. Tak daleko od Ciebie, a czujesz ,że jest Twoją drugą częścią . Zmień się. Zmień coś kurwa w swoim żałosnym życiu.
Czasem dobrze pogadać sama ze sobą.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kocham.
 

 
Wierzycie w związeki na odległość?
  • awatar Deliberacja.: @złap i zatrzymaj.: pocieszające. :)
  • awatar Miryam: jak długo*
  • awatar Miryam: to zależy, ja, długo będzie dzieliła odległość. wydaje mi się, że tak. jeżeli NAPRAWDĘ kogoś się kocha, to odległość nie ma znaczenia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Czuje sie bezsilna. Nie mam już ochoty walczyć. Nie chce zdrowieć. To wciąż mnie uwiera. Nie potrafie być taka jak kiedyś. Boże, pomóż.
 

 
SZUKAM ZADOŚĆUCZYNIENIA, MOŻE KOGOŚ ZROBIĆ W CHUJA? <3
 

 
A NIE . POMYŁKA
 

 
BOŻE JA COŚ POCZUŁAM...
 

 
Prawdziwych przyjaciół na palcach jednej ręki zliczę, to oni gdy umrę zapalą mi znicze.